InFamous 2 #3: Ostra zabawa z Nix

InFamous 2 blog

Nic od początku nie układa się po naszej myśli. Mieliśmy opuścić Empire City tylko na chwilę, by odwiedzić profesora zdolnego pomóc mi zyskać moc potrzebną do konfrontacji z Bestią. Ta zaatakowała jednak wcześniej. Uciekaliśmy, zostawiając za sobą miasto skazane na zagładę. W New Marais nie czekały na nas pomocne dłonie. Zamiast nich napotkaliśmy karabiny, obelgi i czającą się na każdym kroku śmierć.

Enklawa zła

Zeke stara się zachowywać optymizm. Próbuje podnosić mnie na duchu. Trudno wierzyć w szczęśliwy finał historii, kiedy wie się, że Bestia nadchodzi, a jedyny człowiek zdolny pomóc mi ją pokonać nie żyje. Mój kompan przypomina, całkiem słusznie, że musimy skoncentrować się na zdobyciu kolejnych odłamków potrzebnych do aktywowania RFI. Najpierw jednak trzeba zająć się czymś niemniej istotnym. Czymś, czego nie możemy odkładać choćby o dzień. Musimy odnaleźć i odbić Kuo.

Betrand dobrze ją schował, ale nieustępliwy i mający swoje sposoby Zeke wpadł na pewien trop. Sporo zaryzykował, dołączając w szeregi bojówek i udając jednego z samozwańczych stróżów prawa i porządku. Tak dowiedział się o zaniedbanych, drewnianych chatach, których używano w New Marais do pędzenia bimbru. Nikt o zdrowych zmysłach się tam nie zapuszczał. Porośnięte drzewami nabrzeże, z wilgotnym i lepkim powietrzem stanowiło jakby enklawę zła. Narośl na zdrowej tkance New Marais i symbol minionych czasów.

Trop brzmi zbyt dobrze, więc udaję się na miejsce. Tłumiona w środku złość znajduje swoje ujście w kolejnych potyczkach z uzbrojonymi w karabiny i rakietnice bandytami. Muszę uważać, bo bojówkarze nie są głupi i potrafią zaczaić się, czekając na dobry moment. Bagnisty teren, z powalonymi konarami i poskręcanymi w dziwny sposób drzewami sprzyja im tym bardziej, że dość dobrze go znają. Dla mnie to nowość, a jeszcze muszę uważać na wodę, która nie współgra zbyt dobrze z elektrycznością.

Masakra na bagnach

Zbiry mają rozsądnie ustawione stanowiska z działkami, na które łatwo jest nieuważnie wpaść, dając się poszatkować. Przez krótką chwilę zastanawiam się, z czego wynika tak wzmożona obrona. Może rzeczywiście trzymają tu ważnych więźniów i chcą mieć pewność, że nikt nie pokusi się o ich odbicie? Pierwsza chata okazuje się pusta. Zaraz później znajduję odpowiedź na swoje wątpliwości.

Z bagien wyskakują potwory, które poznałem na wiecu. Nieco inne, z dziwnym naroślami na wysokości głowy, która pulsuje w zagadkowym rytmie. Przymierzam pociskiem w to przyciągające wzrok miejsce, a monstrum eksploduje, rozbryzgując szczątki po mokradłach. Muszę mieć się na baczności, bo jeśli dopuszczę je zbyt blisko siebie, skończę podobnie. Stanowiska z karabinami wyglądają teraz dużo bardziej rozsądnie, gdy spojrzeć z perspektywy drżących o życie bandytów.

Druga i trzecia chata też okazują się puste. Do uszu dochodzą mi dźwięki toczącej się niedaleko bitwy. Choć może bardziej pasowałoby określenie „masakra”. Kiedy dobiegam do źródła dźwięku, pośród mgły mokradeł napotykam tylko ciała martwych bojowników. Ciężko dostrzec coś dalej niż na dwa metry do przodu. Nagle wokół zaczynają pojawiać się płomienie, które błyskawicznie gasną, zostawiając za sobą tylko niewielką chmurę czarnego dymu.

Nix

Dostrzegam sylwetkę kobiety, ale tak szybko jak się pojawia, tak nagle też znika. Potem coś uderza mnie mocno od przodu. Ląduję na plecach i instynktownie wyciągam rękę przed siebie, gotów wypalić pocisk w cokolwiek się pojawi. Przed twarzą materializuje się czarnoskóra dziewczyna z kolorowymi dredami, jakby chcąc wymierzyć morderczy cios. Kiedy dostrzega małe wyładowania wychodzące z mojej dłoni, rzuca wyraźnie zaskoczonym głosem pytanie „Demon?!” i odskakuje do tyłu.

– Hej, hej, hej, zaczekaj, Cole McGrath. Jestem fanką – mówi. W ręce trzyma Blast Core.

– Skąd to masz? – pytam bez owijania w bawełnę.

– Od jednego z tych durniów. Pomyślałam, że całkiem ładne. A co, lubisz takie błyskotki? – odpowiada zawadiacko nieznajoma.

Zawieramy szybki układ. W zamian za towarzystwo przy drobnej akcji odda mi element potrzebny do rozbudzenia ukrytych mocy. Nie mam powodów, by odrzucić zaproszenie Nix, jak się w końcu przedstawia. Tak poznaję podobną do mnie posiadaczkę nadludzkich możliwości. Kogoś z pewnością wywołującego przerażenie w szeregach bojówek Bertranda.

Tornado McGrath

Nix jest tak szybka, że potrafi niewidocznie przemieszczać się z punktu do punktu, jakby się teleportowała. A to nie wszystkie sztuczki w jej talii kart. Kiedy bez trudu uniosła pięciu oprychów na szponach uformowanych z oleju, a potem poprosiła, by użyczył jej małą błyskawicę, zobaczyłem krótką i brutalną masakrę. Była skuteczna. Zabójczo skuteczna.

Bez większych trudności rozprawiamy się ze strażnikami, którzy zabezpieczają wiec sympatyków Bertranda. Pomagam Nix oblać rozwieszone sztandary olejem, a potem, kiedy wszystko jest gotowe, rzucam symboliczną iskrę. Gładko wykańczamy resztę zbirów na opustoszałym w panice placu, a na koniec uwalniamy jeńców zamkniętych w klatkach jak zwierzęta. Nix jest wyraźnie podekscytowana, wręcz w ekstazie po naszej wspólnej akcji. Oddając Blast Core, dopytuje z nadzieją, czy jeszcze się zobaczymy. Nie mam powodów, by nie zachęcić ją do odezwania się w najbliższym czasie.

Czy muszę szukać lepszego potwierdzenia, jak bardzo się zmieniłem? Ucząc się nowego życia w Empire City, traktowałem napotykanych ludzi z mocą bardziej jak dziwaków. Odchylenia od pewnej normy. Teraz czułem z nimi więź. Nix mogła zachowywać się dziwnie, ale jednocześnie coś nas do siebie przyciągało. Czas pokaże, dokąd mnie ta relacja zaprowadzi.

Na razie przyniosła mi już ten pozytyw, że oddała w ręce Blast Core. Zeke zadbał o moje bezpieczeństwo, kiedy naładowany mocą odsypiałem na dachu budynku. Po przebudzeniu odkryłem, że mogę być burzą w więcej niż jednym znaczeniu. Zebrawszy ładunek jonowy od pokonanego oddziału bojówkarzy, rzuciłem w stronę kolejnych wygenerowane wraz z obrotem ciała tornado, które napierając przed siebie rozrzucało wszystko i wszystkich. Doskonały dodatek do arsenału umiejętności, choć muszę zważać, by przypadkowo nie posłać go w stronę niewinnych mieszkańców New Marais. Nie chciałbym, goniąc za nową mocą, porzucić zasady, których przez cały ten czas tak wiernie starałem się trzymać.

InFamous 2 to druga odsłona serii Sucker Punch o losach mężczyzny obdarzonymi nadnaturalnymi zdolnościami. Produkcja kontynuuje historię z jedynki i pozwala pokierować losami Cole’a McGratha w stronę zostania superbohaterem lub złoczyńcą, tym razem w mieście New Marais. Jak poprowadzili historię twórcy i co ma do zaoferowania sequel? O tym wszystkim opowiadam w poświęconej InFamous 2 relacji na blogu w formie opowiadania. Tylko w Gralingradzie!

Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli mi utrzymać wysoki poziom energii w akumulatorach! Dziękuję z góry!  

<— Przeczytaj drugi odcinek opowiadania z InFamous 2

Czwarty odcinek opowieści z gry InFamous 2 —>

< — Przeczytaj opowieść z pierwszego InFamous

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.